Zawsze marzyłam o zamieszkaniu na odludziu. Przewrotność losu nakazała mi spędzić większość życia w miastach i dużych miastach. Tym bardziej cenię sobie te rzadkie chwile, które spędzam w głuszy. I z tym większą radością wracam potem do ludzi, bo jednak nie chcę zostać odludkiem. Z wielkim upodobaniem wynajduję i będę opisywać miejsca, gdzie można odpocząć od codzienności, złapać dystans do życia i nabrać siły do dalszej wędrówki pod górkę.
Czasem trzeba jechać setki kilometrów. Czasem wystarczy przejść paręset metrów. Albo tylko wyjść z domu. Ważne, żeby umieć unieś głowę i pozwolić ulecieć myślom swobodnie. Trochę pomarzyć, odetchnąć swobodnie a potem ... poprawić koronę i wrócić do prania skarpetek.
